Jagiellońska 94c, 85-027 Bydgoszcz 668 118 522

Psychoterapia osób dorosłychPsychoterapia młodzieżyTerapia małżeństw i parKonsultacjeTreningi i szkoleniaLeczenie zaburzeń osobowości
Artykuły - psycholog radzi Listy do psychologa

List - szkolna miłość

Droga pani.
Bardzo długo zastanawiałam się, czy napisać ten list, ale czytając wcześniejsze, publikowane na łamach „Pomorskiej” uznałam, że warto podzielić się z innymi tym, co dręczy. Jestem szczęśliwą żona, mamą cudownych dzieci. Nasze życie toczyło się dotychczas spokojnie i w sposób stabilny. Oczywiście zdarzały się chwile smutku i kryzysu, ale zawsze świetnie radziliśmy sobie z wszelkimi przeciwnościami losu. Rok temu zapisałam się na jednym ze społecznych portali internetowych. Ciekawa przygoda, bo odnalazłam wielu szkolnych znajomych. Raz nawet spotkaliśmy się po latach. Pewnego dnia do grona znajomych zaprosił mnie Andrzej – moja wielka miłość, jeszcze z czasów podstawówki. Na początku wspominaliśmy, opowiadaliśmy sobie o rodzinach, pracy, zainteresowaniach. Tak wiele się u nas zmieniło. Ale po miesiącu zauważyłam, że po prostu muszę z nim rozmawiać, ponieważ za nim tęsknię. Okazało się, że Andrzej czuje to samo. Nie umiemy żyć bez rozmów, bez sms-ów i chyba… bez siebie. Ukrywam wszystko przed mężem i dziećmi, ale jest coraz trudniej. Zresztą mąż zauważył już, że zachowuję się nieswojo. Nie wiem, co powinnam zrobić. Z jednej strony rodzina, ale z drugiej – Andrzej, którego … no właśnie, którego chyba kocham. Bywają chwile, że jestem gotowa rzucić wszystko, by tylko z nim być. Ale zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie za sobą taka zmiana. Bardzo proszę o pomoc, o wskazówkę, co zrobić.

Drodzy czytelnicy,
Gdy do gabinetu przychodzi osoba, która mówi, że jest zakochana i że to uczucie komplikuje jej życie nie podejmuję się prowadzenia terapii. Przypomina mi się powiedzenie, że na miłość nie ma lekarstwa. Opisana relacja z mężczyzną z przed lat, może mieć wiele rozwiązań. Można ją odrzucić, podjąć bądź próbować zrozumieć. Czasami zdarza się, że wzmacnia ona aktualną relację małżeńską. Kiedy przeżywamy taką „rewolucję” naszych dotychczasowych uczuć, oczekiwań i pragnień stajemy się bardziej krytyczni wobec partnera. Zaczynamy widzieć związek z innego poziomu, trochę z dystansu. Czujemy często tłumioną złość, której nie wyrażaliśmy, bądź w ogóle nie czuliśmy. Po takiej „burzy”, czyli skontaktowaniu się z własnymi uczuciami, przeżyciu ich- zaakceptowaniu, już wiemy. Możemy w zgodzie ze sobą  angażować się dalej.