Jagiellońska 94c, 85-027 Bydgoszcz 668 118 522

Psychoterapia osób dorosłychPsychoterapia młodzieżyTerapia małżeństw i parKonsultacjeTreningi i szkoleniaLeczenie zaburzeń osobowości
Artykuły - psycholog radzi Listy do psychologa

List - choroba męża

Mój mąż nigdy nie chorował. Zawsze był okazem zdrowia. Pewnego dnia stracił przytomność. Nikt z rodziny nie przypuszczał, że może to być zwiastun poważnej choroby. W pierwszej chwili pomyśleliśmy o przepracowaniu lub po prostu chwilowej niedyspozycji. Niestety, okazało się, że choroba jest nie tylko bardzo poważna, ale także śmiertelna. Diagnoza – rak mózgu. Jednak lekarz, który opiekował się mężem w szpitalu, nie powiedział mu, że już nic nie da się zrobić. Gdy podczas wypisu ze szpitala, byliśmy mężem i synem w gabinecie, lekarz mrugnął do syna, aby został jeszcze chwilę. Pamiętam, że wyszedł po kilku minutach blady jak ściana. O diagnozie powiedział tylko mi.
Trudno opisać uczucia, jakie towarzyszą takiej informacji. W domu udajemy, że wszystko jest w porządku. Staramy się z synem zachowywać w taki sposób, aby mąż niczego się nie domyślił. Ale nie unikniemy prawdy. Nie wiem, czy to ja powinnam powiedzieć mężowi o tym, że zostało mu jeszcze niespełna kilka miesięcy życia, czy poczekać, aż zrobi to lekarz. Chciałabym, aby jak najmniej cierpiał – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Bardzo proszę o pomoc.

Drodzy czytelnicy
To bardzo poruszający list, na który trudno odpowiedzieć i nie mieć żadnych wątpliwości. Cała wiedza psychologiczna i związane z nią umiejętności nie dają odpowiedzi gdy stajemy w obliczu takiej tragedii jaką jest śmiertelna choroba. W pierwszym momencie brakuje słów, pojawia się pytanie jak pomóc?. Czujemy bezradność i ból. Trochę tak jak bylibyśmy w szoku, wszystko ulega przewartościowaniu. Za wszelką cenę pragniemy chronić osobę, którą dotkneła choroba. Zastanawiamy się czy przekazać tą najsmutniejszą informację, czy zatrzymać ją w tajemnicy. Czy ktoś inny umiałby zrobić to lepiej niż ten kto jest najbardziej związany z osobą chorą. Ten kogo łączy wspólna historia życia, wiele bliskich momentów- myślę, że nie. Czas, który pozostał jest bardzo ważny dla wszystkich dotkniętych tą diagnozą. Nie można przewidzieć wszystkich reakcji chorego, ale można mu towarzyszyć, słuchać go, płakać razem z nim, planować, w pewnym sensie żegnać się. W tak bolesnym momencie wsparcie wydaje się być najważniejsze dla samego chorego, jak i jego najbliższych.