Jagiellońska 94c, 85-027 Bydgoszcz 668 118 522

Psychoterapia osób dorosłychPsychoterapia młodzieżyTerapia małżeństw i parKonsultacjeTreningi i szkoleniaLeczenie zaburzeń osobowości
Artykuły - psycholog radzi Listy do psychologa

List - 05.10.2011

Problem, z którym się do Państwa zwracam nie dotyczy bezpośrednio mnie. Chodzi o mojego 34-letniego syna. To naprawdę wspaniały człowiek. Podobnie zresztą jak dwoje moich młodszych dzieci. O ile jednak zarówno 26-letnia córka, jak i 23-letni ułożyli swoje życie osobiste, to Patryk nie potrafi tego zrobić. Mam tu na myśli kwestię dotyczącą usamodzielnienia się. Weronika i Sławek wyprowadzili się z domu już dwa lata temu. Córka wyszła za mąż, najmłodszy syn za chwilę skończy studia i też planuje założyć swoje gniazdko. Patryk wciąż mieszka ze mną i z mężem. Oczywiście w żaden sposób mi to nie przeszkadza. Dopóki będziemy z mężem żyli, dzieci zawsze mogą do nas wracać, zawsze znajdą tu swój kąt. Martwi mnie tylko bardzo, że najstarszy syn nie chce się usamodzielnić. Praca, którą wykonuje, pozwoliłaby mu na kupno mieszkania. Zapytałam go kiedyś, czy planuje zrobić coś w tym kierunku, ale bardzo się rozzłościł, więc nie wracałam nigdy do tematu. Nie chcę, by czuł się niekomfortowo. Patryk nie ma też partnerki. Niestety, dotychczas obrywał od kobiet. Jego ostatni związek zakończył się w bardzo okrutny dla niego sposób. Dziewczyna, z którą się spotykał oznajmiła mu pewnego dnia, że chce zakończyć tę znajomość, ponieważ poznała innego mężczyznę, z którym już się zaręczyła. Patryk zamknął się w sobie na długi czas. Dopiero niedawno zaczęłam zauważać uśmiech na jego twarzy.
Nie wiem, co powinnam zrobić. Chciałabym z nim otwarcie porozmawiać, ale boję się, że syn źle to odbierze. A mi chodzi tylko o to, by poznać jego uczucia, dowiedzieć się, z czego wynika fakt, że nie chce zamieszkać samodzielnie.

Drodzy czytelnicy,
Rola rodzica to towarzyszenie dziecku w kolejnych etapach jego rozwoju. Przez bagaż własnych doświadczeń często pragniemy je ochraniać, pomagać, by jego życie układało się jak najszczęśliwiej. Trudno jest się powstrzymać, zaczekać aby ono samodzielnie podejmowało decyzje i dokonywało wyborów. Jednak szczęście dla każdego oznacza coś innego jest sprawą bardzo indywidualną. Czasami kiedy obserwujemy coś co nas martwi warto podzielić się swoimi uczuciami dotyczącymi danej sprawy, da to naszemu dziecku poczucie bycia dla nas ważnym. Od niego jednak zależy czy będzie chciało porozmawiać i wyrazić swoje uczucia. Należy pamiętać, że sami wybieramy osoby, którym powierzamy to co dla nas najcenniejsze, nasze emocje. Rodzic, który wyraża wprost swój niepokój, „nazywa sprawy po imieniu” stwarza obszar do rozmowy, własną otwartością wpływa na dziecko. Powinien pamiętać, że porównywanie do innych, ocenianie i krytyka zamykają kontakt.